Jan Kochanowski— mistrz, który w słowie potrafił zawrzeć całą gamę ludzkich emocji. Dziś przeszliśmy przez jego fraszki, pieśni i treny, by odnaleźć w nich to, co wciąż żywe i bliskie.
Poezję twórcy z Czarnolasu czytali:
Marcelina, Na swoje księgi (Nie dbają moje papiery),
Karolina, O doktorze Hiszpanie ( Nasz dobry doktor, spać się od nas bierze)
Veronika, O miłości ( Próżno uciec, próżno się przed miłością schronić)
Zuzia, Na nabożną ( Jeśli nie grzeszysz, jako mi powiadasz), Na Konrata ( Milczycie w obiad, mój panie Konracie) i Seweryn, Na zdrowie ( Szlachetne zdrowie, nikt się nie dowie)
Julia, Do snu ( Śnie, który uczysz umierać człowieka), Sara, Na dom w Czarnolesie ( Panie to moja praca, a zdarzenie Twoje),
Wiktoria, Tren X, Ania, Pieśń IX ( Nie porzucaj nadzieje);
Pani Monika Grega- Sitarz, Pieśń II, księgi pierwsze (Serce roście patrząc na te czasy!), Pani Monika Kuziora, Pieśń XXV, księgi wtóre (Czego chcesz od nas Panie? ),
Pani Katarzyna Wołoszyn, Tren VIII, Pani Małgorzata Kołodziejczyk, Na lipę ( Gościu, siądź pod mym liściem, a odpoczni sobie) oraz Pani Wicedyrektor Iwona Czopor, Do fraszek.
Jan Kochanowski nie pisał dla pomników — pisał dla ludzi. Jego słowa są jak lustro, w którym każdy może się przejrzeć.
„ Nie porzucaj nadzieje, jakoć się kolwiek dzieje”…


Publiczności dziękujemy, że byliście dziś z nami w Czarnolesie — miejscu, które istnieje nie tylko na mapie, ale i w sercu.












